BIURO OGŁOSZEŃ
Biuro Życia Żyrardowa Sprawdź warunki oraz ceny zamieszczania ogłoszeń.

>> więcej
REDAKCJA
Redakcja Życia Żyrardowa Tutaj znajdziesz informację na temat naszej redakcji.

>> więcej
KONTAKT
Kontakt do redakcji Życia Żyrardowa Życie Żyrardowa
ul. Okrzei 51A
96-300 Żyrardów
tel. (46) 855 36 62
fax. (46) 855 47 18


>> więcej
OGŁOSZENIA PRZEZ SMS
Ogłoszenia drobne można przekazywać do „Życia Żyrardowa” za pośrednictwem SMS.

>> więcej

(„ŻŻ” nr 40 z dn. 02.10.2018) Horror na Legionów Polskich 74 trwa od lat
Ludzie boją się wyjść z domu Mieszkańcy bloku przy ulicy Legionów Polskich 74 od prawie 4 lat walczą o poprawę bezpieczeństwa w miejscu swojego zamieszkania. Ciągłe zakłócanie ciszy nocnej, handel narkotykami, libacje alkoholowe to codzienność, na jaką są skazani ludzie z tego bloku od kilku lat. Od dłuższego czas proszą o zainstalowanie kamer na bloku, czy ich sytuacja w końcu się zmieni?

Spora grupa mieszkańców z ulicy Legionów 74 pojawiła się na posiedzenie ubiegłotygodniowej komisji bezpieczeństwa, kiedy na ich wniosek omawiano sprawę bezpieczeństwa w okolicach ich bloku. W posiedzeniu oprócz mieszkańców udział wzięli: przewodniczący komisji Arkadiusz Sowa, radni: Grażyna Stefańska, Arkadiusz Rzepecki, Marcin Zawiślański,Robert Rybicki, Sławomir Wardziak i przedstawiciele służb porządkowych: Policji i Straży Miejskiej.

Boją się swojego nekrologu

Ta sprawa nie jest nowa, w ubiegłym roku ten temat również był „gorący”, kiedy po wielu zgłoszeniach i interwencjach, policja postanowiła objąć ten teren szczególnym nadzorem. W minionym tygodniu mieszkańcy zakomunikowali, że te działania miały krótkotrwały efekt. Grupy młodych ludzi przesiadujących przed klatkami schodowymi, gdy tylko widziały zbliżający się patrol, uciekały lub chowały się do budynku, a tam funkcjonariusze już nie wchodzili.

Czujemy się bezsilni i zagrożeni, codziennie przez całe noce są libacje. Dzwonimy na Straż Miejską, Policję i ci interweniują, ale bezskutecznie. Sprawa jest nierozwiązana, nadal nie czujemy się bezpiecznie. Wnuczka przychodzi do mnie po szkole, kiedy rodzice po nią przyjeżdżają odprowadzam ją do samochodu. Boję się ją puścić samą, gdy cała banda stoi przy mojej klatce, piją przeklinają, dzieci boją się wyjść z bloku. Mieszkańcy zamykają okna, ale i tak nie da się spać... - relacjonuje mieszkanka bloku.

 

Więcej na łamach "ŻŻ"
Powrót