Zamknij

Tułanie się od portu do portu jest bliskie ich sercom

. 17:11, 06.03.2026 Aktualizacja: 17:11, 06.03.2026
Skomentuj Tułanie się od portu do portu jest bliskie ich sercom

Żyrardowski zespół Pull The Wire wyruszył w kolejną muzyczną podróż – tym razem „Przez Sztorm i Morskie Fale” bo tak zatytułowany jest ich nowy album. To piracki sznyt, punkowo-metalowe zagrywki, chwytliwe melodie, polskie teksty, które bawią do łez, skłaniają do refleksji, a czasem nawet wzruszają. O kulisach powstawania płyty, inspiracjach oraz tym, dokąd zaprowadzi ich obecny muzyczny kurs, opowiada frontman zespołu – Paweł „Marszal” Marszałek.

Na Waszej stronie czytamy, że historia zespołu Pull The Wire pisze się na nowo od wydania płyty „Życie to Western”, ale na polskiej scenie rockowej jesteście już od 20 lat. Jakie to było 20 lat? Powspominajmy trochę – jak wyglądały początki PTW?

– Myślę, że nasze początki były bardzo typowe dla zespołów z tamtych lat – znudzona młodzież zafascynowana gitarowymi brzmieniami, szukanie inspiracji z nie zawsze legalnych kaset i płyt, ciułanie każdego grosza na drogi i trudno dostępny sprzęt, który i tak nie brzmiał. Nie mieliśmy gdzie grać prób, hałasowaliśmy po piwnicach, mieszkaniach i domach. Nikt z nas nie miał muzycznego wykształcenia, nie było instruktorów, którzy by nas odpowiednio pokierowali. Internet dopiero raczkował, więc jakąkolwiek wiedzę muzyczną czerpało się od dłużej grających kolegów lub metodą prób i błędów. Złe nawyki, które wtedy nabraliśmy pokutują do dzisiaj. Jednocześnie wszystkie te przeciwności na pewno ukształtowały charakter Pull The Wire – nieraz przychodzi mi taka myśl, że ten zespół istnieje na przekór wszystkiemu.

Album „Życie to Western” z 2021 roku okazał się dużym przełomem – jakie nowe możliwości otworzył przed zespołem?

– Na pewno ten album ugruntował mnie na pozycji frontmana i wokalisty. Znalazło się tam kilka przebojów, które publiczność śpiewa z nami równie chętnie co „Kapslami w niebo” z dawnych lat. Zebraliśmy dobre recenzje w prasie, znaleźliśmy się na listach przebojów rockowych rozgłośni radiowych, na koncertach zaliczaliśmy coraz wyższe frekwencje. Organizatorzy chętniej nas zapraszali na festiwale – zaczynając od największego, czyli Pol’and’Rock, na którym wygraliśmy nagrodę publiczności, poprzez Jarocin, Cieszanów, Rockowizna i wiele innych.

Czy można powiedzieć, że ostatnie pięć lat intensywnej pracy było kluczowe dla Waszych obecnych sukcesów – nie tylko występów na największych scenach, ale też świetnych wyników słuchalności i tej niesamowitej, wręcz „hymnicznej” reakcji publiczności na koncertach?

– Zdecydowanie. Ktoś mi kiedyś powiedział: „żeby grać, trzeba grać”. Grając liczne koncerty zbudowaliśmy swoją dobrą markę. Mamy już stałych koncertowych bywalców, którzy doskonale wiedzą, że nasze występy na żywo to potężna dawka energii, mieszanka emocji od śmiechu po refleksję i nostalgię. Osoby, które widzą nas po raz pierwszy, zwłaszcza na festiwalach, często szybko się do nas przekonują i chętnie do nas wracają. To oczywiście przekłada się na wynik słuchalności i sprzedaży płyt.

Widać, że w ogóle nie zwalniacie tempa. W piątek, 13 lutego, ukazał się Wasz nowy album „Przez Sztorm i Morskie Fale” – czy ta data okazała się dla Was szczęśliwa? Jaki odzew otrzymaliście od fanów w pierwszym tygodniu po premierze?

– Nie jesteśmy przesądni, premiera była ogromnym sukcesem. Już sama przedsprzedaż swoją ilością zaskoczyła nas na tyle, że z trudem udało nam się zorganizować wysyłkę tylu płyt, w tym płyt winylowych. Otrzymaliśmy mnóstwo wiadomości z bardzo pochlebnymi recenzjami. Co ciekawe, nie ma na płycie jednego faworyta jeśli chodzi o ulubiona piosenkę, co świadczy o tym, że płyta jest bardzo równa. Poza kompozycjami słuchacze chwalą brzmienie materiału, za co serdecznie dziękujemy Tomkowi „Zedowi” Zalewskiemu, który materiał zarejestrował i zmiksował. Kolekcjonerzy płyt winylowych są zachwyceni formą i grafiką wydania, którą zaprojektowała Katarzyna Sasin. Wewnątrz opakowania znajduje się wkładka z wlepkami oraz… gra planszowa – tego chyba jeszcze nigdzie nie było!

Gdybyście mieli w kilku zdaniach opisać „Przez Sztorm i Morskie Fale” – jaki to jest album? Co było główną inspiracją do jego stworzenia i jaki klimat chcieliście nim oddać słuchaczom? Od „westernu” przeszliście w stronę bardziej szantowych brzmień.

– Jest to na pewno najlepszy i najbardziej dojrzały materiał. Pomysł na album w stylu piracko-szantowym przyszedł wraz z melodią do utworu „Pirat Drogowy”. Na polskim rynku nie ma zespołów, które łączą cięższe gitarowe brzmienia o punkowym i metalowym zabarwieniu z szantowymi melodiami. Dodatkowo cała oprawa związana z podróżami, przygodami, tułaniem się od portu do portu jest bardzo bliska naszym sercom – jesteśmy w końcu zespołem, który bardzo dużo koncertuje. Chcieliśmy, tak jak w przypadku każdego naszego albumu, przekazać emocje, które w nas tkwią. Jest tam radość i śmiech, ale nie uciekamy też od poważnych tematów, na płycie zwracamy też uwagę na kilka istotnych problemów społecznych i mówimy do słuchacza: pomyśl i zastanów się, czy nie dotyczy to Ciebie lub Twoich bliskich. Miłośnicy klasycznych, rockowych brzmień, niekoniecznie związanych z morzem i oceanem, też znajdą na płycie coś dla siebie.

Na płycie znalazły się utwory doskonale znane fanom z koncertów, jak „Pirat Drogowy”, „Temida” czy „Weź Nie P.”. Dlaczego uznaliście, że właśnie teraz jest najlepszy moment, aby zamknąć je w studyjnej formie na albumie?

– Te numery nie były nigdy wydane w fizycznej formie, a często nasi fani po koncertach prosili o płytę właśnie z którymś z nich. Uznaliśmy, że to dobry moment na publikację tych kawałków, nagraliśmy je jeszcze raz, nie zmieniając praktycznie aranżu. Jesteśmy bardzo zadowoleni z nowej jakości, brzmienie nabrało większej głębi, a materiał jeszcze większego potencjału przebojowego.

Jest nowa płyta, jest trasa, jest rozpędzony zespół… jak się czujecie w tym momencie?

– Jesteśmy podekscytowani i wierzę, że ta ekscytacja pozwoli nam z pełną parą zagrać 20 zaplanowanych koncertów na wiosnę w ramach trasy Punky Reggae Live. Nowa płyta sprawdza się świetnie koncertowo, ale nie będziemy się ograniczać tylko do niej, zagramy też sporo starszego materiału. Widzimy, że ten sztorm i morskie fale przyniosą nam dużo radości i nowych doświadczeń, czujemy to w powietrzu. Co to będzie? Jeszcze nie wiemy, ale czujemy, że to będzie prawdziwy skarb!

Dziękuję za rozmowę

Zuzanna Bożek

 

Od premiery poprzedniego albumu Pull The Wire zagrali w Tauron Arenie, Spodku, Torwarze i Hali Stulecia, dzieląc scenę z takimi gwiazdami jak Mötley Crüe, Def Leppard, Billy Talent, Rise Against czy Anti Flag. Koncertowali w klubach w całym kraju i na największych festiwalach, m.in. Jarocinie, Cieszanów Rock Festiwalu, Rockowiznie, Pyrkonie czy Pol’and’Rock, gdzie zdobyli nagrodę publiczności – przyznawaną wcześniej m.in. Dżemowi, Hey czy T.Love.

„Przez Sztorm i Morskie Fale” zawiera 10 utworów, w tym koncertowe hity: „Pirat Drogowy”, „Temida” i „Weź Nie P.”. Materiał zarejestrowano i zmiksowano w Zed Studio przez Tomka „Zeda” Zalewskiego, a w tytułowym utworze zagrał skrzypek Michał Jelonek. Oprawę graficzną przygotowała Katarzyna Sasin. Album dostępny jest na CD, winylu, streamingu i YouTube, a w wersji winylowej znajdziemy dodatkową niespodziankę – grę planszową.

 

 

 

 

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu zyciezyrardowa.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%