BIURO OGŁOSZEŃ
Biuro Życia Żyrardowa Sprawdź warunki oraz ceny zamieszczania ogłoszeń.

>> więcej
REDAKCJA
Redakcja Życia Żyrardowa Tutaj znajdziesz informację na temat naszej redakcji.

>> więcej
KONTAKT
Kontakt do redakcji Życia Żyrardowa Życie Żyrardowa
ul. Okrzei 51A
96-300 Żyrardów
tel. (46) 855 36 62
fax. (46) 855 47 18


>> więcej
OGŁOSZENIA PRZEZ SMS
Ogłoszenia drobne można przekazywać do „Życia Żyrardowa” za pośrednictwem SMS.

>> więcej

(„ŻŻ” nr 47 z dn. 26.11.2019) Wszyscy mają już dosyć „umieralni”
Rozmowa z dr nauk medycznych Jackiem Sawickim - prezesem Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie.
– Mija pół roku, od kiedy został pan prezesem Centrum Zdrowia Mazowsza Zachodniego. Czy wcześniej znał pan tę placówkę i wiedział, że nie będzie to łatwy „kawałek chleba”?
– Znałem żyrardowski szpital, ale bardziej ze słyszenia, czy rozmów z osobami tutaj pracującymi. Słyszałem o tej placówce wiele rzeczy i niestety w większości były to złe opinie, w zakresie jakości świadczeń medycznych czy warunków leczenia pacjentów i pracy personelu. Natomiast tzw. „światłem w tunelu” była sytuacja finansowa placówki, która przedstawiała się w miarę dobrze. Kiedy podjąłem decyzję o przystąpieniu do konkursu na prezesa CZMZ - uznałem, że moje zadanie będzie polegało na dwóch fundamentalnych sprawach. Pierwszą jest poprawa jakości obsługi medycznej, a drugą modernizacja całego szpitala – obiektów, jak i wyposażenia. Teraz widzę, że ze względu na niezłą sytuację finansową jest to wszystko realne.
– Wcześniej przez dwa lata był pan dyrektorem skierniewickiego szpitala... Podczas swojego pierwszego spotkania z kadrą naszej placówki użył pan takiego sformułowania: „…Wyciągnąłem wnioski z poprzedniej pracy”. Co to miało oznaczać?
– Nie można powiedzieć, że moja praca w Skierniewicach zakończyła się sukcesem, ale też nie była to porażka. To był mój debiut dyrektorski w dużym szpitalu, w który pracowało ponad 700 osób i miałem niewielkie doświadczenie w zarządzaniu taką jednostką… Przyznaję, że nie udało mi się nawiązać dobrej współpracy z lekarzami i z innymi grupami pracowniczymi. To stopniowo doprowadzało do coraz większych konfliktów i zakończyło się moim odejściem ze skierniewickiego szpitala. Przychodząc do Żyrardowa wiedziałem, że fundamentalną rzeczą jest to, że sam nie poradzę sobie, aby ten szpital zmienić. Na podstawie skierniewickich niepowodzeń – wiem, że zmiany i przeobrażenia można dokonywać wyłącznie z zespołami pracowniczymi. Czyli wyciągnąłem wnioski z poprzedniej pracy i w żyrardowskim szpitalu stawiam na ludzi. 
– Jest pan prezesem CZMZ w Żyrardowie od pół roku i zapewne zdołał pan poznać placówkę? Mówiąc językiem lekarskim, jaka jest diagnoza tego pacjenta.
– Przed przyjściem tutaj, wydawało mi się, że jest to stan agonalny. Jednak okazało się, że choroba jest bardzo poważna, ale stan pacjent jest bardzo stabilny. Dlatego teraz wystarczy podjąć odpowiednie i realnie zaplanowane leczenie i perspektywy dla tej placówki bezwzględnie są dobre.
– Pomówmy o szpitalnych finansach. Pana poprzedniczka, twierdziła, że pozostawia placówkę niezadłużoną i z płynnością finansową…. Pod koniec ubiegłego roku były głosy, że w szpitalu - w tym roku, może zabraknąć ok. 4,5 mln zł…
– Tylko połowa określenia mojej poprzedniczki jest prawdą. Rzeczywiście szpital został pozostawiony w stanie płynności finansowej, ale w spadku otrzymałem ponad półmilionową stratę. Jednak uważam, że ten - w miarę dobry wynik finansowy - został bardzo drogo okupiony, tym co wszyscy widzimy. Mam na myśli stan kadry, jak i infrastruktury, co pogarszało się w każdym kolejnym roku… Natomiast to czarnowidztwo, odnoszące się do tych 4,5 miliona na szczęście nie spełni się. Aczkolwiek, było to możliwe, gdyby został utrzymamy koszmarny poziom realizacji kontraktu z NFZ, jaki był jeszcze w marcu tego roku.
– Czy to oznacza, że na bieżąco jest prowadzony „monitoring finansowy” w szpitalu?
– Mój zastępca, dyrektor ds. medycznych dr Cezary Chmielewski co tydzień spotyka się z ordynatorami i kierownikami oddziałów i szpitalnych jednostek i na bieżąco przekazuje im informację o realizacji kontraktu z NFZ. Tym samym motywuje ich do jeszcze skuteczniejszego wykonania tych planów. Mam koniec listopada, a na oddziale ordynatora Chmielewskiego, już tegoroczny plan został przekroczony. To jest dobry znak, gdyż w przyszłym roku finansowanie będzie zrównane z tegorocznym poziomem realizacji. Oznacza to, że bardzo mocno stawiamy na wykonanie zapisów kontraktu z NFZ i pilnujemy tego.
– Czy spółka realizuje plany tzw. komercyjnych usług medycznych, co ma w swoim statucie?
– Niestety, oceniam, że tzw. komercja w naszym szpitalu „leży”. W ogóle na taką działalność nie stawiano. To oczywiście było związane z jakością świadczeń, przecież nikt nie będzie płacił za coś z czego nie będzie zadowolony. Ponadto metodologia określania cen była taka, że szpital okazywał się najdroższym wykonawcą usług w Żyrardowie w okolicznych miasta i gminach. Natomiast z ich jakością było tak, jak było... Obecnie ustalając cenniki stawiamy na większy obrót, zmniejszając stawkę zysku. Już wkrótce pojawią się cenniki na badania laboratoryjne i usługi medyczne, które będą konkurencyjne w porównaniu z firmami prowadzących taką działalność. W ten sposób chcemy pozyskać nowych klientów, m.in. takich, jak – pracodawcy z zakresu medycyny pracy czy dostawcy badań laboratoryjnych. Natomiast w kolejnym etapie postawimy na pełnopłatne usługi medyczne, typu: zabiegi, leczenie i pobyt w szpitalu. Ten rozdział będzie nam najtrudniej zorganizować, gdyż musimy zapewnić dobrą kadrę medyczną i wspaniałe warunki, dopiero wtedy pojawi się pacjent, który zapłaci. Teraz prawda jest taka, że do dzisiejszych lekarzy i warunków, jakie u nas mamy, nikt nie przyjdzie…
– Od już dłuższego czasu spółka szpitalna ma problemy kadrowe. Podobnie jak w skali kraju, jest również naszym szpitalu, występują ciągłe braki lekarzy, pielęgniarek oraz innego personelu. W lutym tego roku przewodniczący Rady Nadzorczej CZMZ Sylwester Osiński, mówił: „…Jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane kroki, jeśli z żyrardowskiego szpitala odejdą kolejni, kluczowi lekarze, mogą przestać funkcjonować niektóre oddziały”. Proszę powiedzieć więcej na ten temat.
– Newralgicznym punktem był rok 2018. Moja poprzedniczka, aby osiągnąć w miarę dobry wynik, te ponad pół miliona straty – musiała drastycznie obniżyć koszty. To wiązało się z tym, że pracę – albo straciło lub odeszło ze szpitala blisko 70 osób. To - moim zdaniem - zagrażało bezpieczeństwu prawidłowego jego funkcjonowania. Przełożyło się na sytuację, jaka miała miejsce w marcu tego roku, kiedy dwa oddziały: chirurgiczny i internistyczny miały już przygotowane dokumenty do ich zamknięcia. Dopiero przyjście do pracy dyrektora Cezarego Chmielewskiego, pozwoliło na odmienienie sytuacji, inaczej wspomniane oddziały zostałby zamknięte z powodu braku kadry.
- Czym to groziło i… jak jest dzisiaj?
- Groziło to wyjściem szpitala z sieci, utratą bieżącego finansowania i w konsekwencji jego zamknięciem. Obecnie mamy na tych oddziałach odpowiednią liczbę lekarzy i personelu medycznego, chociaż nie jest rzeczą prostą pozyskanie odpowiednich specjalistów…
- To jest trochę dziwne, gdyż niektórzy lekarze zarabiają, łącznie z dyżurami - nawet i ponad 40 tysięcy miesięcznie... Chyba jest poważny kryzys, skoro szpital posiłkuje się lekarzami-emerytami w zaawansowanym wieku i z różnych regionów kraju są ściągani lekarze „na tymczasowo”. Czy nie będzie próbował pan sięgnąć po żyrardowskich lekarzy, którzy są cenionymi specjalistami w znanych i dużych szpitalach… Przypomnę, że nasza placówka wcześniej słynęła z dobrych lekarzy specjalistów.
- Problem z lekarzami jest w całej Polsce. Dlatego czasami są to emeryci czy przyjezdni, aby zachować ciągłość świadczeń. Udało się nam znacząco wzmocnić tę kadrę, chociaż jej rotacja ma wciąż miejsce. Od kwietnia zatrudniliśmy blisko 25 nowych lekarzy, przyznaję, że część wcześniej pracujących odeszła, a więc nastąpiła znaczącą wymiana. Ten bilans wynosi plus sześć. To jest ważne, gdyż za nowym lekarzem idą pacjenci i to widać w wynikach finansowych naszego szpitala. Zdecydowanie wzrosła ilość hospitalizacji i liczba pacjentów korzystających z usług medycznych naszego szpitala... Jeśli chodzi o lokalnych lekarzy, którzy wcześniej tutaj pracowali, przeprowadziłem kilka takich rozmów. Jak na razie nie udało mi się nikogo przekonać do powrotu. Natomiast wykorzystam naszą rozmowę i zaapeluję, że jeśli ktokolwiek z lekarzy wcześniej tutaj pracujących, rozważa możliwość powrotu, to serdecznie zapraszam na rozmowę. Chciałbym budować ten szpital z udziałem ludzi stąd się wywodzących, a nie na lekarzach z Łodzi, Warszawy i innych regionów Polski, gdyż oni przyjeżdżają tutaj tylko w gości…
- Wśród pacjentów opinia o szpitalu, nie jest najlepsza… 
- W tym zakresie zaczęliśmy praktycznie od dna. Myślę, że teraz od niego się odbijamy. Jedno jest pewne, gorszej opinii ten szpital już mieć nie mógł. Myślę, że w minionym pół roku podjęliśmy sporo działań, aby to odmienić. Ludzie liczą na poprawę jakość usług, chcą też zmiany w zakresie infrastruktury szpitalnej. Oni oczekują nowoczesności w obiektach i skuteczności w leczeniu. Ktoś zada pytanie: Co z pracownikami? Uważam, że jeśli ludziom stworzy się dobre warunki pracy, postawi się im zadania i odpowiednio zmotywuje – również i finansowo, można to osiągnąć… Widzę to na co dzień, że wielu pracowników solidnie wykonuje swoje obowiązki i oni nie chcą pracować w „umieralni”, w brudzie, tylko w przyzwoitym szpitalu. Na tych ludzi będą stawiał…
- Te mury szpitalne mają około 1.5 wieku. W minionych latach niewiele przeprowadzano tutaj inwestycji, a na realizację ambitnych planów zawsze brakowało środków... Aż prosi się o modernizację budynków, o wybudowanie nowego bloku operacyjnego, potrzebny jest nowy i kosztowny sprzęt medyczny. Jakie są w tym zakresie plany?
- Wiele osób mówi, że przedstawiam bardzo ambitne plany, ale dodają, że problemem jest finansowanie… Już rozpoczęliśmy ich realizację. Pierwszym etapem jest termomodernizacja bloku „A” i „B”. Naszym założeniem jest także w całości wyremontowanie budynku „B”, a więc oddziałów i korytarzy. Wszystko tam zostanie przebudowane, m.in. sale będą posiadały łazienki. Już w najbliższych dniach zostanie ogłoszony przetarg, a środki na ten cel mamy zapewnione z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – 6,5 mln. zł. Fundusz gwarantuje nam także niskooprocentowany kredyt w ramach 15-proc. wkładu własnego. Inną kwestią jest dwukondygnacyjny blok operacyjny i jego budowa jest koniecznością. Taki projekt jest już gotowy - zostanie on dobudowany do budynku „B” i szacujemy, że będzie to koszt ponad 15 mln zł. Obecnie szukamy możliwości finansowania i niezależnie od wszystkiego, tę inwestycję musimy zrealizować, gdyż niedługo stary blok będzie musiał być zamknięty, a co to oznacza wszyscy wiemy. Na wykonanie tych zadań inwestycyjnych mamy nie więcej niż dwa lata. Trzecim etapem będzie termomodernizacja wszystkich pozostałych budynków i w tym zakresie złożyliśmy projekt do NFOŚiGW na kwotę ponad 10 mln zł, gdzie będzie potrzebne tylko 5 proc. wkładu własnego. Inwestycje, które chcemy przeprowadzić w ciągu 4 lat sięgają blisko 40 milionów złotych.
– A tak szczerze, jak realne są to plany?
- Są to bardzo realne plany, z prawdopodobieństwem 95 procent ich realizacji.
Dziękuję za rozmowę.
Tadeusz Sułek
Powrót