BIURO OGŁOSZEŃ
Biuro Życia Żyrardowa Sprawdź warunki oraz ceny zamieszczania ogłoszeń.

>> więcej
REDAKCJA
Redakcja Życia Żyrardowa Tutaj znajdziesz informację na temat naszej redakcji.

>> więcej
KONTAKT
Kontakt do redakcji Życia Żyrardowa Życie Żyrardowa
ul. Okrzei 51A
96-300 Żyrardów
tel. (46) 855 36 62
fax. (46) 855 47 18


>> więcej
OGŁOSZENIA PRZEZ SMS
Ogłoszenia drobne można przekazywać do „Życia Żyrardowa” za pośrednictwem SMS.

>> więcej

(„ŻŻ” nr 36 z dn. 10.09.2019) Stosy odpadów zalegają na osiedlach
Na całym świecie jest wytwarzanych coraz więcej odpadów, a ich zagospodarowywanie jest coraz trudniejsze i droższe. U nas ten problem w całości został przyrzucony na samorządy, które odpowiadają za zagospodarowanie odpadów, a mieszkańcy mają obowiązek pokrycia kosztów. Niestety te stawki w ostatnim okresie znacznie wzrosły i wszyscy szukają możliwości ich ograniczania. Jednym z takich sposobów jest zmniejszenie częstotliwości wywozu i w wielu samorządach, również w Żyrardowie – zastosowano ograniczenie odbioru od mieszkańców odpadów wielkogabarytowych. Okazuje się, że w gminach jest to możliwe, gorzej w miastach, gdzie stosy starych mebli i innych przedmiotów zalegają przy pergolach i kontenerach. Przykładem są osiedla Żyrardowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Mieszkający w zasobach lokalowych Żyrardowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, to ponad 40 procent mieszkańców miasta i oni w skali roku płacą ponad 3,5 miliona złotych za wywóz odpadów z ponad 70 osiedlowych pergoli. Nie ma uwag czy skarg odnośnie opróżniania pojemników i kontenerów na śmieci. Jest to robione terminowo, a te miejsca są na bieżąco sprzątane. Znacznie gorzej jest z odpadami  gabarytowymi, które są wywożone raz na kwartał.
Spółdzielnia ma uwagi…i koszty
Wiceprezes ds. technicznych ŻSM – Adam Szymonik, od początku roku „walczył” z zapisami nowego „Regulaminu Utrzymania Czystości i Porządku na terenie Miasta Żyrardowa”. To m.in. dzięki burzy wywołanej przez spółdzielców i innych zarządców, odpady gabarytowe są wywożone co kwartał, a nie co pół roku, jak było w pierwszej wersji tego regulaminu. – Wszyscy mieszkańcy Żyrardowa płacą tyle samo za odpady, czyli 22 złote za miesiąc i… tutaj ta równość się kończy. Miasto mieszkańcom domków jednorodzinnych dostarcza worki na odpady, odbiera od nich liście i trawę. Niestety radni przyjmując regulamin zmusili nas, że musieliśmy zakupić nieomal wszystko. Każdą z 70 pergol musieliśmy wyposażyć w cztery kontenery, a miasto tw ylko jeden na bioodpady… Spółdzielnia- od lipca, wydała już ponad 200 tysięcy złotych, aby ten system mógł na osiedlach funkcjonować… - powiedział wiceprezes Adam Szymonik na początku naszej rozmowy i przyznał, że do końca roku czeka ich wydatek ok. 100 tys. zł. Ponieśli też koszty wywozu trawy, z powierzchni ok. 30 hektarów spółdzielczych terenów zielonych, do tego dochodzi ponad 50 kontenerów liści jesienią i na to wszystko mało będzie 100 tys. zł. – …To są potężne koszty, jakie musimy ponieść, aby zabezpieczyć czystość i porządek na osiedlu…. – mówił pan Adam. Spółdzielnia zgodnie z ustawą ma obowiązek nie tylko zbierania od mieszkańców należności za odpady i przekazywania miastu, ale też  regulowania ich za tych, którzy ociągają się z płatnościami czynszowymi, jak i odpadowymi. To ostatnie,w skali roku wynosi dużo ponad 100 tysięcy złotych.
Podrzucają im wszystko
Spółdzielcy od dawna i co chwila podnoszą larum, że wcale niemała ilość śmieci jest im podrzucana przez mieszkańców osiedli domków jednorodzinnych, lub sąsiadów z okolicznych gmin. – Ludzie wykonują remonty w swoich mieszkaniach i zgodnie z przyjętymi zasadami powinni gruz i armaturę i inne pozostałość, zawieść do PSZOK na ulicę Czystą. Często tego nie robią, podrzucając pod pergolę, lub wrzucając do kontenera. Pod osłoną nocy bezczelnie są wyrzucane z samochodów worki z różnymi odpadami, zużyte opony, a nawet eternit. Tego nie jesteśmy w stanie upilnować i ludzie mają rację mówiąc, że pod pergolami jest bałagan. Co mamy w tej sytuacji robić? – usłyszałem w rozmowie z Adamem Szymonikiem. Pojawia się pytanie: Przecież miasto od wszystkich odbiera odpady, to po co podrzucać? – Zgadzam się z prezydentem Lucjanem Krzysztofem Chrzanowskim, który w „Życiu Żyrardowa” powiedział, że w Żyrardowie mieszka nie 37,5 tysięcy osób, a dużo ponad 40 tysięcy. Nie chce wnikać w szczegóły, bo chyba nikt się nie zainteresował tym, gdzie ci „nieobecni” wyrzucają swoje odpady… - dodał pan Adam.
Spółdzielnia to nie lokatorzy
W systemie zagospodarowania odpadów w Żyrardowie funkcjonującym do końca czerwca tego roku te gabarytowe były wywożone pod koniec każdego miesiąca. W nowym regulaminie jest to trzy razy rzadziej - raz na kwartał. Tutaj zaczął się problem, gdyż przy większości pergol i kontenerów rosną stosy większych i mniejszych odpadów i są to najczęściej stare meble i inne przedmioty. Te zwałowiska byłby pewnie jeszcze większe, ale są tacy, którym te rzeczy się przydają i je zabiegają stamtąd. Spółdzielnia, jako gospodarz odpowiadający na porządek na swoim terenie, powinna wywozić te rzeczy. Zapytałem prezesa Adama Szymonika: Dlaczego tego nie robią? – To, co powinniśmy zbierać dodatkowe pieniądze od naszych mieszkańców? Chcieliśmy zlecać Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej wywóz tych odpadów spod poszczególnych pergoli. Zgodziliśmy się, aby zapłacić za koszty transportu w wysokości 60 złotych za każdy kurs. Jednak zażądano od nas wysokiej opłaty za zagospodarowanie tych odpadów. Nie są to małe stawki i nie zgodziliśmy się. Niby z jakiej racji mieszkańcy przywożący takie rzeczy na PSZOK nie płacą, natomiast spółdzielnia za gabarytowe przedmioty swoich lokatorów musi ponosić koszty. Nic z tego nie rozumiem… Rozmawiałem na ten temat z prezydentem Chrzanowskim, który powiedział, że według niego PGK powinien brać od nas tylko 60 złotych… Na takie rozwiązanie byśmy poszli, ale jeśli mielibyśmy płacić w PSZOK według ich cennika to jest już wielka przesada…  - to słowa mojego rozmówcy. 
Prezes boi się Mediolanu
ŻSM doszła do wniosku, że nie będzie ponosiła dużych kosztów za dodatkowe wywozy materiałów zalegających pod pergolami. Prezes pokazał fakturę, za wywóz transportu odpadów gabarytowych i budowlanych do PGK – na PSZOK. Za likwidację niewielkiego „dzikiego wysypiska” zapłacili prawie 1.800 złotych. – Jeśli coś takiego wywozilibyśmy raz na miesiąc spod każdej pergoli, aby było w miarę czysto, to obliczyliśmy, że w skali roku nasi mieszkańcy musieliby ponieść dodatkowy koszt ponad milion złotych, czyli po około 150 złotych od osoby… W tej sytuacji to wszystko musi leżeć w centrum poszczególnych osiedli. Na to nie ma rady i boję się, że czeka nas śmieciowy Mediolan... Dzieje się źle, widzimy to i jesteśmy w pewnych sytuacjach bezradni, gdyż nie możemy ponosić tak znaczących kosztów… - kontynuował pan Adam. 
Wycieczka po pergolach
Wiceprezes Adam Szymonik zaproponował, abyśmy przejechali się po poszczególnych osiedlach, chciał pokazać, jak duże stosy odpadów gabarytowych zalegają i będą tam leżały do końca września. Rzeczywiście przy większości pergol zalegają duże stosy mebli. Są tam stare kanapy, fotele, porozbierane lub nie regały i jakieś szafy i wszystko co ludziom w domach było niepotrzebne po remontach i przeprowadzkach. Są tam też odpady po rozebranych samochodach, sporo opon, a też można spotkać gruz, czy też resztki eternitu. Najgorzej było przy ul. Parkingowej, gdzie zalega dosłownie wszystko. Po każdym weekendzie do tych stosów odpadów są dokładanie kolejne porcje i tak rośnie ta góra. Trochę lepiej jest na starych osiedlach: Żeromskiego i Batorego - widać, że tam mieszkańcy są bardziej zdyscyplinowani. Również gabarytowe odpady zalegają przy śmietnikach u innych administratorów budynków. Przykładem jest ulica Mireckiego… W żyrardowskim magistracie usłyszałem, że z czasem ta sytuacja się unormuje, a mniejsza częstotliwość wywozu tzw. gabarytów jest ceną za niższą comiesięczną stawkę, jaką płacą mieszkańcy. Jak to w życiu – wszystko ma swoją cenę.
Tadeusz Sułek
Powrót